Być jak drzewa

Siedząc dziś na ławce w parku, zastanawiałam się nad różnymi zdarzeniami i sytuacjami między ludźmi, w których – na tym niewidocznym poziomie – chodzi zawsze o to samo: o energię. I nie jest ważne, jak nazwiemy to słowami, jak przeprowadzimy rozmowę, napiszemy wiadomość… Chodzi o energię, o przeciągnięcie energii na swoją stronę.

Niedaleko mojej ławki przechodził tato z dwoma synami (może 5 i 8 letnimi). Tato rozmawiał z dwóch aparatów telefonicznych jednocześnie, gestykulował, krzyczał, dużo działo się w tej zwyczajnej czynności. Synowie szli i obserwowali tę sytuację, byli chyba trochę zdziwieni. A tato na cały park wykrzykiwał zdania, w których na próżno dopatrzeć się sensu, chyba że sensem są zdania złożone, nawet podrzędnie, z samych niecenzuralnych słów. Opisując tatę w słowach: był wkurzony, zdenerwowany, bezradny w swoich emocjach, pochłonięty cały tą sytuacją… Próbował coś wskórać krzykiem i „mocą” swoich słów. Zdaje się, że nic nie wskórał. Poza coraz większą walką, donośniejszym głosem i coraz bardziej zdziwionymi minami synów. Nie muszę dodawać, że tato budził zainteresowanie, a także prowokował do komentarzy przypadkowych spacerowiczów. I tak tenże tato krzyczał, gestykulował, a między słowami rozgrywała się zupełnie inna scena…

Gdy tak patrzyłam na tę scenę, pojawiły się pytania: co to jest? o co tu chodzi? Natychmiast przyszła odpowiedź. To jest walka o energię. Ta scena to walka o energię.

Tym samym dostałam odpowiedź na pewną sytuację, z którą jestem ostatnio obecna. Choć sytuacja jest inna, w niej także chodzi o energię.

I teraz dochodzimy do tytułowych drzew.
Drzewa w parku też widziały tę sytuację. I zapewne niejedną tej podobną. Drzewa stoją w całkowitej akceptacji, nie polaryzują z tym, co widzą, nie komentują, nie denerwują się… One są całkowicie obecne z tym co jest, uziemione, w swojej przestrzeni, obserwujące energię, są w pozwoleniu, lecz także nie są obojętne i nie wypierają tego, co widzą. Drzewa są obecne z każdą energią, drzewa są energią. I nie walczą ze sobą o energię, w żadnej sytuacji – czy wieje, pada, świeci słońce, jest zimno, ciepło, trwa wycinka… Wśród drzew „między słowami” nie rozgrywa się żadna scena.

A gdyby być jak drzewa w każdej sytuacji? Nie walczyć o przejęcie energii… tylko nią być, być tym wszystkim, obecnością, uziemieniem, przestrzenią, obserwatorem, płynięciem z prądem? I nie polaryzować z żadną sytuacją, a wysłać energię miłości, życzliwości oraz być w wolności i bez walki…? I w zatroszczeniu o siebie i zaopiekowaniu? O swoją przestrzeń, obecność i uziemienie. Gdy oddajemy energię, wciągamy się w walkę, nie troszczymy się o siebie, w tym nie ma miłości i życzliwości wobec siebie. Gdy przekazujemy energię, to tak czujemy i chcemy się nią podzielić, tworzy to zupełnie inny rodzaj przepływu energetycznego.

O walce o energię pisze James Redfield w książce Niebiańska przepowiednia. To piękna książka, a także film. W tle przygody Redfield pisze o świecie, wszechświecie, ludziach, świadomości, energii i miłości.

Każdy szuka sposobu, by jego było na wierzchu. Jeżeli nam się to uda, zamiast czuć się słabi, czujemy się psychicznie podbudowani. Inaczej mówiąc, próbujemy wciąż przechytrzać i kontrolować innych nie dla jakiejś konkretnej materialnej korzyści, lecz dlatego że otrzymujemy do tego podnietę psychiczną. W tym też leży przyczyna wielu irracjonalnych konfliktów, zarówno na szczeblu jednostek jak narodów… (…)
Wśród psychologów panuje zgodność co do tego, że problem ten zaistniał już w zbiorowej świadomości. Zaczynamy powoli zdawać sobie sprawę z naszych skłonności do manipulacji i próbujemy przewartościować motywy naszego postępowania. Musimy wypracować inny model stosunków wzajemnych. (…) Chodzi mi o przepływ energii. Jeśli będziemy systematycznie go obserwować, dowiemy się, czym dla ludzi jest współzawodnictwo i kłótnia, wzajemne niszczenie siebie. Kiedy mamy władzę nad innym człowiekiem, zyskujemy także jego energię i w ten sposób pokrywamy własne zapotrzebowanie. Daje to nam dodatkową motywację. (…) My wszyscy, nawet podświadomie, dążymy do władzy i dominacji nad innymi. Chcielibyśmy zdobyć dla siebie energię tworzącą się między ludźmi, gdyż poprawia ona nasze samopoczucie. (…) Większość z nas nie zdaje sobie z tego sprawy. Wiemy tylko, że jesteśmy słabi, lecz kiedy udaje się nam podporządkować sobie innych, czujemy się lepiej. Nie rozumiemy, że poprawa samopoczucia dokonuje się kosztem kogoś innego, że przywłaszczamy sobie jego energię. Większość ludzi żyje w stałej pogoni za czyjąś energią. (…) Czasem odbywa się to inaczej. Zdarza się, że spotkamy kogoś, kto choćby przez chwilę dobrowolnie przesyła nam część swojej energii.

W parku dzieje się wiele. Każda sytuacja pokazuje, jaką przestrzeń energetyczną mamy, a także co naprawdę kryje się pod słowami. Na ławce obok mnie siedziała kobieta i czytała książkę. Obok niej chciała usiąść inna kobieta, ubrana w białą spódnicę. Ławka była jeszcze mokra, bo wcześniej padał deszcz, zatem kobieta zaczęła ręką wycierać ławkę, wtedy ta druga wstała, podała jej chusteczkę i pomogła wyczyścić kawałek ławki. To też jest energia. Jakże inna. Pełna zaopiekowania. Tu nie ma walki, tu jest przekazanie energii z życzliwością i miłością do drugiej osoby.

Cały park jest już w cieniu. Zostały tylko trzy ławki, które cały czas oświetla słońce. Siedzą na nich ci, którzy ulubili słońce. A dookoła są drzewa, które bez oceny, walki, projekcji i kalkulacji obserwują. I po prostu – są.

image (16)     image (18)

image (10)     image (17)

PS. Pewnej osobie dziękuję za dzisiejszą rozmowę, inspirację i… energię.


4 komentarze

  1. Monika

    / Odpowiedz

    Paulinko, to piękny wpis. Czytałam kojące słowa i czułam jak napełniał mnie spokój.
    Jednak kiedy doszłam do fragmentu o tym, że drzewa nie walczą, pojawiła się myśl – czy to aby prawda…
    I mam nadzieję, że Cię nie rozczaruję, ale drzewa też rywalizują… o przestrzeń, o słońce, o wodę – tylko tej „bezpardonowej” walki nie widzimy. Żyją co prawda w symbiozie, ale zwykle z innymi gatunkami i opiera się ona na korzyści jedno lub dwustronnej. Takimi prawami rządzi się natura.
    Wszystko co drzewa dają innym – cień, mieszkanie, pokarm dzieje się mimochodem…
    Drzewo nie odda wody innemu drzewu, nie podwinie gałęzi, żeby słabsze wzmocniło się promieniami słońca niezbędnego do fotosyntezy.
    Za to my ludzie potrafimy wytrzeć ławkę, żeby ktoś inny mógł na niej bezpiecznie usiąść, podzielić się kanapką, wodą, podnieść przyjaciela lub obcą osobę na duchu w chwili zwątpienia.
    Czasami tylko się zapominamy, zapętlamy… potrzebujemy wtedy chwili wytchnienia w cieniu drzewa lub w promieniach słońca, żeby sobie przypomnieć jak wiele tracimy kierując się agresją i jak wiele zyskujemy kierując się życzliwością i miłością…


    • Paulina Skorwider Post author

      / Odpowiedz

      Moniko, dziękuję za Twoje piękne słowa <3

      Jak najbardziej masz rację, drzewa dbają o siebie i o przestrzeń dla siebie, więcej słońca, o wodę, więcej miejsca na korzenie...

      W tej przestrzeni - przestrzeni drzew - dla mnie nie jest to walka. Spostrzegam to jako akceptację i pozwolenie na bycie rzeczom, jakie są, bez walki, a z uhonorowaniem tego, co jest i wyborem tego, co jest. Czyli drzewa są niejako świadome tego, co się dzieje i są obserwatorami - w pełnym pozwoleniu na świat dookoła. Nie polaryzują, nie oceniają rzeczy "ty masz więcej światła, stoisz w lepszym miejscu...". W drzewach nie ma oceny, a jak nie ma oceny, nie ma walki, a jest świadomość, jest akceptacja, jest bycie i obecność z tym, co jest.

      A może jest też tak, że drzewa również wspierają się, jednakże my tego nie zauważamy... nie mamy świadomości takiej wibracji. A jeśli drzewa też dzielą się między sobą słońcem, wodą, przestrzenią?


      • Monika

        / Odpowiedz

        Piękna z Ciebie dusza:)
        Oczywiście, że się dzielą, bo wszyscy (rośliny, zwierzęta i ludzie) dzielimy się wodą, tlenem, słońcem – tylko czy one robią to świadomie…?
        Bez względu jednak na odpowiedź cudowne w drzewach jest to, że ich energia (czego sama wielokrotnie doświadczam) zawsze działa na nas pozytywnie.
        Moja wypowiedź nie miała na celu „umniejszania” drzew, ale „podniesienie” człowieka.
        Piękne jest ostatnie zdanie o obserwacji bez oceny.
        Zatem nie oceniajmy „tatusia z telefonem” w jego bezsilnej walce , tylko świadomie wyślijmy do niego dobrą energię…:)


        • Paulina Skorwider Post author

          / Odpowiedz

          Moniko, zarówno to, co Ty czujesz i wiesz o drzewach jest prawdą, jak i to, co ja czuję i wiem o drzewach jest prawdą. Podobnie jak każdy, kto przeczyta (lub nie) ten tekst o drzewach też ma swoją prawdę. Nie istnieje prawda absolutna, zatem nie chodzi o przekonywanie się wzajemne, a o dzielenie się tym, co czujemy, spostrzegamy, obserwujemy. Tylko tak jesteśmy wkładem do życia i wsparciem dla siebie nawzajem – dla drzew również 🙂
          Dziękuję, że jesteś. Wysyłam miłość <3


Dodaj komentarz