Co jeśli…?

Natrafiłam dziś o poranku na wiersz… właściwie kilka pytań, które mnie zatrzymały… nawet nie tyle w poszukiwaniu odpowiedzi, co w potrzebie zagłębienia się w każde z pytań. Później dzień potoczył się swoim tempem, kierunkiem, rozwinął się tak, jak miał się rozwinąć, przywołując w jakiś przedziwny sposób rozmowy, w których zamiast szukać odpowiedzi, wyjaśnień i tłumaczeń, mogłam po prostu przeczytać ten wiersz. Wiersz trafnie oddający temat moich rozmów, a jednocześnie nie prowadzący do konkluzji, wniosków, opinii.

Od najmłodszych lat jesteśmy uczeni, by dawać odpowiedzi, dostarczać argumenty, formułować zgrabne zdania, w szczególności odpowiadające na pytanie „dlaczego”. Jak byśmy byli w stanie coś komuś wyjaśnić, przekazać nasz punkt widzenia, opisać, jak widzimy kolor niebieski, różowy czy jeszcze inny… jak byśmy byli w stanie spowodować, że ktoś się z nami zgodzi, przyzna nam rację, uzna wyższość naszego białego nad swoim fioletowym. Wyjaśniamy więc, opisujemy, argumentujemy „za” i „przeciw”, wystawiamy jedno słowo przeciwko drugiemu, nadajemy znaczenie, zdejmujemy znaczenie, a w rzeczywistości coraz bardziej brniemy w szukanie odpowiedzi, tego zdania, co oświeci, sprawi, że nasza rozmowa znajdzie lekki koniec, tak jak (często pozornie) lekko się zaczęła. Wiem, co piszę. Zdarza mi się zabrnąć w ten zaułek (wcale nie ślepy, a bywa że świadomy), zaułek dawania odpowiedzi.

Co jeśli
A jeśli naszą religią byłby każdy z nas?

A naszą praktyką było nasze życie?
Jeśli naszą modlitwą byłyby nasze słowa?
A jeśli naszą świątynią byłaby Ziemia?
A lasy były naszym kościołem?
I świętą wodą byłyby rzeki, jeziora i oceany?
A jeśli medytacją byłyby nasze relacje?
A nauczycielem byłoby życie?
I mądrością byłoby nasze wiedzenie?
A miłością byłoby centrum naszego istnienia?
Ganga White

A jeśli naszą odpowiedzią byłoby pytanie?
I gdybyśmy uznawali, że jest wiele prawd, tak jak jest wielu z nas?
I że każdy może mieć swoje pytanie i swoją odpowiedź?
I że nie ma lepiej, gorzej, racja, nie-racja?
I gdybyśmy tak zaczęli tworzyć nasze rozmowy?
Z przestrzeni miłości, życzliwości i szacunku dla drugiej osoby, tak samo pięknej jak my.
Czy taki świat nie wniósłby do naszego życia więcej wrażliwości, nowej wrażliwości?

Co jeśli…

PS. Oto wersja oryginalna wiersza:

What if
What if our religion was each other?

If our practice was our life?
If prayer was our words?
What if the Temple was the Earth?
If forests were our church?
If holy water—the rivers, lakes and oceans?
What if meditation was our relationships?
If the Teacher was life?
If wisdom was self-knowledge?
If love was the center of our being?

Ganga White


4 komentarze

  1. Olga

    / Odpowiedz

    Cudownie napisane, prawdziwe, lekko sie czyta i wpis i ten wiersz, oby moje zycie tak wyglądało coraz cześciej.


  2. Olga

    / Odpowiedz

    Czytam Twój wpis jeszcze raz po przerwie i wciąż, niezmiennie mnie zachwyca.
    W kontekście moich ostatnio spotkanych „nauczycieli” (bo tak łatwiej patrzeć na ludzi), wybrzmiewa z nową mocą. 🦋🍀


    • Paulina Skorwider Post author

      / Odpowiedz

      Bardzo dziękuję, Olga. Wiesz, też czasem czytam swoje wpisy i różne teksty drugi, trzeci raz, i zawsze przynoszą jakieś nowe odkrycia 😊💫☀️ Love 💗


Dodaj komentarz