Jedno pytanie

Jeśli mógłbyś zmienić jedną rzecz w swoim ciele, co by to było…? Gdy takie pytanie zadamy dorosłym, natychmiast znajdują listę rzeczy do zmiany, na przykład: odstające uszy, za wysokie czoło, skórę, stopy, za duże dłonie, za małe oczy, kolor włosów, za niski wzrost, wystające kości policzkowe… Dzieci natomiast odpowiadają: hm… yhm… uhm… Ostatecznie znajdują swoją listę życzeń: ogon syrenki, skrzydła, teleportacja, szybkość pantery… i pada też odpowiedź: tak naprawdę nie ma nic do zmiany….

Jak bardzo różni się nasz świat dziecięcy od świata dorosłego i jak bardzo szybko zapominamy o tej radości i lekkości życia…? Akceptacji, byciu sobą, uśmiechu, magii…? Przecież tym jesteśmy. Od urodzenia. Co takiego dzieje się z nami, że tracimy to wszystko? Czasem bezpowrotnie?

A gdyby tak utulić i przywrócić to dziecko w sobie? O ile radośniej jest na samą myśl… że nasza odpowiedź mogłaby brzmieć… chciałabym mieć skrzydła. Albo chcę mieć ogon syrenki lub chciałbym biegać tak szybko jak pantera. I umieć się teleportować?

Życie jest piękne i radosne, my jesteśmy piękni i mamy piękne ciała, takie, jakie właśnie są, są jedyne i niepowtarzalne, najpiękniejsze. To dzięki naszym ciałom smakujemy życie, czujemy, widzimy, słyszymy, dotykamy… Czy naprawdę jest tu coś do zmiany? Może wystarczy zacząć ze sobą rozmawiać? Zauważyć siebie, docenić, uszanować i zaakceptować to, co jest. Pokochać. Skrzydła wyrosną wtedy same.

 


Dodaj komentarz