Lekkość tworzenia

Najbardziej lubię, gdy tworzenie i kreowanie dzieją się same. Lubię, gdy działanie jest generowane z przestrzeni, w której nie ma myślenia, analizy i układania schematów, punktów, planów (co z czym, z czego wyniknie, jak się połączy, w jakiej kolejności…).

Najpiękniejsze jest tworzenie, działanie, kreowanie, kiedy płyną same z siebie, jakby jakaś magiczna siła je manifestowała i wprawiała w ruch. To tworzenie, które płynie z innego miejsca. Ośrodkiem dowodzenia nie jest umysł, mózg, ludzki komputer. Nawet nie musi nastąpić impuls, który prowadzi informację do mózgu. I wcale nie oznacza to, że takie działanie (bez dowodzenia w głowie) jest gorsze, mniej dokładne, bezsensowne. Wręcz odwrotnie.

Lekkość tworzenia ma miejsce wtedy, gdy słowa same się piszą. Gdy projekt, nad którym pracujemy, sam się materializuje. Albo wtedy, gdy wynalazki same się tworzą. A tłumaczenie symultaniczne tłumaczy się samo, jakby zdania same płynęły w jedną i w drugą stronę. Lub wtedy, gdy obraz maluje się sam, a rzeźba sama rzeźbi. I piosenka sama śpiewa… Niektórzy nazywają to flow, inni ekstazą, jeszcze inni nirwaną, a jeszcze inni po prostu krzyczą ‚eureka’.

Ten stan jest zjednoczeniem, całością, jednością, dostępem do pełnego potencjału siebie i nieograniczonego potencjału wszechświata. To dostęp do pola informacji i do pełnej świadomości. I nie jest tu potrzebny ciężar myślenia i analizowania. W zamian jest lekkość istnienia w tworzeniu i lekkość tworzenia w istnieniu. Nie ma blokad, ograniczeń, jest przestrzeń możliwości.

Dzieła, odkrycia, „myśli”, sztuka, cokolwiek… powstają w przestrzeni jedności, w prawdzie i miłości oraz w całkowitym, totalnym dostępie do energetycznego pola świadomości. To stan tworzenia tu i teraz, który jest odczuciem tak niesamowitym i nie z tego świata, że ten świat nie znalazł jeszcze słów, by go nazwać. Bo i też nie o nazwy tu chodzi. Lecz o czucie i dostęp do przestrzeni, z której każde działanie i tworzenie są możliwe.


Dodaj komentarz