W rytmie… Paradise

Miało być o czymś całkowicie innym dzisiaj… Lecz przyszła do mnie cudna piosenka, której nie mogę przestać słuchać. W takiej sytuacji nawet sam Einstein musi poczekać.

A jeśli nasz Paradise (peponi) jest tutaj… teraz? I jeśli Paradise jest każdy moment naszego życia? Czy to nie jest wystarczający cud, by właśnie w takim rytmie iść przez życie? Choćby słuchając tej piosenki…

…i cytując mojego ulubionego Einsteina: „Są tylko dwa sposoby przejścia przez życie. Jeden, jakby nic nie było cudem, i drugi, jakby wszystko było cudem.”.

 


Dodaj komentarz