Przejaw boskości

Każdy człowiek to przejaw boskości i wspaniałości istnienia. Czasem tak trudno to dostrzec i w to uwierzyć, szczególnie gdy spotykamy ludzi odbiegających od tego, co uznaliśmy za naszą rzeczywistość. Kiedy przechodzimy obok człowieka, który nie wygląda tak, jak lubimy, który nie pasuje do naszego wzorca lub nie jest ubrany w sposób, jaki akceptujemy i jaki podoba się nam. Lub mówi nie tak, jak uznaliśmy za naszą normę i kod. Zawsze znajdzie się coś: nie ten zapach, nie ta dzielnica, nie te wakacje, nie ten samochód, nie ten kolor, nie ta praca, nie te włosy, nie ta wibracja, nie ta praca, nie to, nie to nie to…

Jak wielu ludzi wypieramy w ten sposób ze swojego życia? I jak wielu energii nie przyjmujemy w ten sposób do naszego życia? Jeśli wszystko jest jednością, jednym źródłem i każdy z nas jest przejawem tego samego źródła, to każdy człowiek jest cząstką mnie, a ja jestem cząstką każdego. Wszystko jest cząstką mnie, a ja jestem cząstką wszystkiego. Bo chodzi o każde istnienie, każde stworzenie, każdy przejaw boskości i wspaniałości odzwierciedlony w materii. Jesteśmy jednością ze wszystkimi i wszystkim.

Zatem… ze względu na nasze punkty widzenia, ograniczenia, poglądy, decyzje, opinie wypieramy ze swojej rzeczywistości pewne istnienia, ludzi, rzeczy, energie… tym samym wypieramy cząstkę siebie, wypieramy przejaw boskości i wspaniałości siebie. Nie tworzymy w ten sposób całości ze wszystkim, a tworzymy oddzielenie. I to jest w porządku, jeśli po takie doświadczenie tu jesteśmy. Jednak… jeśli jesteśmy tu po coś więcej, po uznanie wspaniałości świata, wszechświata, życia i istnień takich, jakie są, to chcąc tworzyć całość, zaprośmy do swojego życia wszystko i wszystkich. Uznajmy, uszanujmy, uhonorujmy wspaniałość i boskość we wszystkich i wszystkim, co nas otacza.

Od jakiegoś czasu mam taką praktykę – zabawę w uznawanie wszystkiego i wszystkich, co jest wokół mnie. Przyznam, że praktyka, choć jest zabawą i pozwala mi przekraczać moje wypieranie i moje ograniczenia, potrafi w łatwy i prosty sposób, ukazywać mi, gdzie ja jeszcze wciąż nie uznaję, nie honoruję, nie szanuję świata, ludzi dookoła, tym samym nie uznaję, nie honoruję, nie szanuję siebie. Praktyka polega na tym, że uznaję każdy przejaw boskości i wspaniałości we wszystkim i we wszystkich. A przede wszystkim w tym najzwyczajniejszym, codziennym przejawie. Uznaję zatem panią sprzedawczynię w sklepie, za to że wybrała doświadczenie – przejaw boskości w tym działaniu, bowiem dzięki niej mogę zrobić zakupy, dzięki niej mój wszechświat transformuje (tak jak i transformuje jej wszechświat). Uznaję i szanuję ją niezależnie od tego, w jaki sposób wykonuje swoje działanie, nie oczekuję od niej czegokolwiek, po prostu uznaję z wdzięcznością, że jest i że robi to, co robi, tak jak to robi. Uznaję przechodzącego obok mnie pijanego młodzieńca, który mnie zaczepia i pierwszą moją naturalną reakcją jest wyparcie, odrzucenie, krytyka, jednak zaraz przypominam sobie, że to przejaw boskości w tym pijanym istnieniu i doświadczeniu. Szanuję to, co on wybrał i jego doświadczenie. Uznaję także tych, którzy są niewidoczni, uznaję działanie stolarza, który stworzył piękny fotel, na którym teraz siedzę, szanuję producenta poduszki w żyrafy, na której się opieram, producenta kawy i kubka, stolika, laptopa, lakieru do paznokci… Jakkolwiek może to dla was absurdalnie zabrzmieć – to wszystko są przejawy boskości i wspaniałości istnienia, czyjegoś doświadczenia, tego że ktoś wybrał takie działanie, aby ono tworzyło działanie innych, aby tworzyło całość, jedność, globalną świadomość wszystkich i wszystkiego.

Ta praktyka czyni cuda. Moja praktyka nie wyraża się w potoczystych zdaniach, pełnych wdzięczności i często niezrozumiałego kontekstu dla spotykanych osób, istnień, krzeseł, stołów, książek, filiżanek… Tu nie chodzi o słowa. Chodzi o to, co płynie z serca, o energię i wibrację. Ta praktyka wyraża się w energii, w cichym, płynącym z serca dziękuję, widzę, że jesteś tu dla mnie, doświadczasz swojej boskości, by tworzyć moją boskość. Ta praktyka wyraża się tej energii, którą poczuje to drugie istnienie, nawet nie będzie wiedzieć, co się wydarza, bo nie musi wiedzieć. Poczuje jednak, że zmienia się przestrzeń wokół niej. I dzieje się magia: pani na straganie szczerze się uśmiecha, życząc pięknego popołudnia, zaczepialski młodzieniec kłania się nisko, uśmiecha się i odchodzi, nawet kawa w filiżance smakuje inaczej. To dzieje się naprawdę. Znika wypieranie, odrzucenie, oddzielenie. Pojawia się jedność i uśmiech. Tak, uśmiech, bowiem zauważam, jak łatwo można być zmianą, uznaniem i uhonorowaniem świata, jaki jest i ludzi, jacy są.

Zapraszam was do doświadczania przejawu boskości i wspaniałości. Bawcie się tym, praktykujcie i zobaczcie, jak bosko przejawia się i zmienia się świat wokół was.
Uznawajcie przejawy boskości i wspaniałości.
Tym jesteśmy.
Tylko tym i aż tym.
Boskim źródłem.

Namaste

heart1

Warto patrzeć na ludzi jako na boskie przejawy istnienia. Jako cudowną organizację energii. Przejaw świadomości. Dzięki temu całe otoczenie stanie się boskością. Paweł Godlewski

PS. Zdjęcie to przejaw boskości, który pojawił się na niebie, kiedy pewnego lipcowego dnia leżałam na ławce na szczycie góry i obserwowałam płynące chmury.


Dodaj komentarz