Synchroniczność

Wszystko dzieje się zawsze w odpowiednim momencie, najlepszy czas jest zawsze tu i teraz. Nigdy nic nie jest za późno, ani za wcześnie. To tylko nasz wszystko-analizujący-i-przekręcający-umysł uważa, że jest za późno, za wcześnie, a w każdym razie w nieodpowiednim momencie. Kiedy żyjemy tu i teraz, osadzeni w sobie, w głębi siebie, zestrojeni ze sobą i ze swoim sercem, wtedy płyniemy z nurtem i poddajemy się prądowi życia. Wtedy rzeczy dzieją się same, synchronicznie.

Gdy o kimś pomyślimy, ten ktoś zadzwoni, napisze lub spotkamy go na ulicy. Gdy czegoś potrzebujemy, to się pojawia (tak, samo się pojawia, pojawia się bez włożonego w to przez nas wysiłku – po prostu do nas przychodzi, ktoś nam coś przynosi, przekazuje informację…). A wszystko układa się tak, aby synchronicznie dostarczyć nam tego, co na dany moment ma do nas przyjść.

Gdy płyniemy z prądem synchroniczności, zaczynamy być tym wszystkim, czym możemy być w świecie. Rozkwitają wszystkie nasze talenty. Nagle znajdujemy się w sytuacji, kiedy możemy mieć misję w życiu. I możemy ją rozpoznać. Możemy zrobić coś, co jest ważne. To nie musi być na wielką skalę. To może być coś, co powiesz swoim dzieciom lub wnukom. Jednak to jest coś, co daje odczucie całości przeznaczenia, wypełnienia misji i przekazania tej wiadomości, którą przyszedłeś tu dostarczyć. James Redfield.

Synchronicznym przepływem może być cokolwiek – zazwyczaj jest to inna osoba przejawiająca się poprzez książkę, odnaleziona w internecie lub osobiście. Dostajesz od niej tę wiadomość, która prowadzi cię do takiego, a nie innego działania. Może masz pójść do sklepu, biblioteki lub na spacer. Bo masz przeczucie, aby to zrobić, coś cię przyciąga. I nawet gdy wybierasz się do tego sklepu, biblioteki, na spacer, pozornie nie dzieje się nic interesującego, mijasz wielu ludzi… Wystarczy jednak, że wtedy ta jedna osoba, mówi to jedno zdanie. I to zdanie prowadzi cię dalej, często odważa cię, by zrobić następny krok. Kluczem jest być w tej synchroniczności, wtedy otrzymuje się esencję swojego istnienia i wszystko, co ma się otrzymać w danym momencie. Wtedy jest się zsynchronizowanym ze swoją misją i powołaniem, z tym, po co tu jesteśmy.

Gdy leciałam do Nowego Jorku, nie mogłam zarezerwować miejsca w samolocie online. Efekt był taki, iż otrzymałam to, co najmniej lubię – miejsce w środku – a uwielbiam być przy oknie. Próbowałam to zmienić, nie dało się. Na pocieszenie usłyszałam, że mam miejsce w samolocie tzw. upgrade, więc powinno być miło i bardzo wygodnie. I w rzeczy samej tak było. Wydarzyło się coś jeszcze. Gdy pozwoliłam tej sytuacji synchronicznie płynąć i nie walczyć z miejscem, którego nie chciałam, okazało się, że otrzymałam najlepsze na ten danym moment. Siedziałam pomiędzy dwiema cudownymi paniami i spędziłam jedną z moich przyjemniejszych podróży samolotem. Serdeczne rozmowy i spotkanie, które nie było przypadkowe… Miałyśmy się spotkać, aby powiedzieć sobie to, co powiedziałyśmy i aby usłyszeć od siebie to, co usłyszałyśmy. Cytując Marianne Today is a happy day. And there always is today.

Warto poddawać się prądowi życia, iść za swoim czuciem i wiedzeniem, słuchać intuicji i otwierać się na (nieprzypadkowe) zbiegi okoliczności, a wtedy na pewno dostaniemy wszystkie potrzebne informacje i nasza droga przez życie będzie synchroniczna z tym, po co tu przyszliśmy i co mamy do zrobienia. Z lekkością i radością.

 


Dodaj komentarz