Szept ciała…

Szept ciała jest subtelny. Niewerbalny, lekko odczuwalny. A jednak jest. Aby go usłyszeć, trzeba najpierw odnaleźć w sobie ciszę. I tę ciszę także usłyszeć. Gdy osiągamy stan słyszenia ciszy, jesteśmy na najlepszej drodze do rozpoczęcia najbardziej ekscytującej rozmowy w swoim życiu. Rozmowy ze swoim ciałem.

Jak wiele z naszych rozmów z ciałem to monologi, których lepiej, żeby nikt poza nami nie słyszał. Kto bowiem jest w stanie znieść megatony krytyki, niezadowolenia i krzywych min? Ciało. Twoje ciało. Ono słucha w ciszy, przyjmuje, jest. I czeka na ten moment (oby się pojawił!), kiedy ockniesz się i zobaczysz, co sobie robisz. I co robisz swojemu ciału. Ciało czeka na ten moment, gdy zaczniesz z nim inną rozmowę.

Dzięki ciału celebrujesz życie. Czujesz dotyk, zapach… widzisz kolory, słyszysz dźwięki, smakujesz. Czujesz stopami poranną rosę na trawie i zamarzający śnieg na policzkach. Czujesz gorące promienie słońca przenikające w głąb ciała i odczuwasz przeszywający cię wiatr. Dzięki ciału czujesz, że jesteś. To ono cię budzi, mówi, abyś poszedł na spacer, napił się wody lub wziął głęboki oddech. Mówi też, gdy wewnątrz jest intensywność, napięcie. To sygnał od ciała, żeby działać, coś zmienić, być może zatrzymać się i zatroszczyć się o siebie. Kiedy nie słyszysz szeptu ciała lub jesteś nań nieczuły (albo uważasz, że wiesz lepiej), wtedy ciało mówi głośniej – intensywniej, wyraża się poprzez ból, a nawet chorobę.

Gdybyśmy dziś byli gotowi wsłuchać się w szept ciała, co byśmy usłyszeli? Co ciało powiedziałoby do nas? Czy jesteśmy gotowi na ten szept? Posłuchajmy…

„Jestem twoim przyjacielem.
Jestem zawsze dla ciebie i jestem zawsze z tobą.
Proszę cię o to, byś wsłuchał się w mój szept.
Byłoby wspaniale, gdybyś codziennie robił jedną rzecz dla mnie – z troski, zauważając, że jestem i nie patrząc już więcej bezmyślnie w lustro.
Proszę, abyś przestał mnie krytykować i oceniać.
Uznaj moje piękno, takie jakie jest.
Ciesz się ze mną życiem, po to jestem.
Zapytaj mnie o mnie: co lubię, co chcę robić, jak chcę wyglądać, w co chcę się ubrać (nie zawsze podoba mi się wszystko, co najmodniejsze).
Zapytaj, co chcę zjeść. Zanim znowu zamówisz pizzę, zapytaj, czy na pewno mam na to ochotę.
Mogę także powiedzieć, jaki sport lubię najbardziej.
Uszanuj proszę, jeśli zamiast kolejnej godziny na siłowni, wybiorę spacer. A zamiast kolejnej diety wpływającej na moją „rzeźbę”, z przyjemnością zjem ciastko.
Zamiast krzywej miny, wolę uśmiech.
Zamiast mówienia, czego we mnie nie lubisz i co ci się nie podoba, powiedz, co lubisz i co ci się podoba.
Wcale nie muszę mieć zmarszczek, cellulitu i tych wszystkich wynalazków – porozmawiajmy.
Zaopiekuj się mną z delikatnością, wrażliwością, subtelnością, pogłaszcz mnie, przytul, pokochaj.
Czy chciałbyś mnie zauważyć?
Jestem tu, dla ciebie, z tobą.
To ja, twoje ciało.
Mówię do ciebie…
Słyszysz?”

Słyszysz…?

 

150656x    937_7f897cf6b3031c2x


Dodaj komentarz