To show up

Manhattan to zbiorowisko ego. Różne metody rozwoju świadomości i pracy nad sobą sugerują, że z ego należy się zaprzyjaźnić, ego ma działać dla nas, nie my dla ego… Obserwując tutejszy świat dodałabym: od ego można się też czegoś nauczyć.

Pracujący lub mieszkający na Manhattanie nowojorczycy są skupieni na sobie. Świat zewnętrzny istnieje wprawdzie dla nich, lecz to oni są najważniejsi. Nie ważne, jak wyglądają, o czym rozmawiają przez telefon, jak są głośni, kim są lub kim nie są… Pokazują się światu tacy, jacy są. Bez retuszu i jakby nie zwracając uwagi na to, czy ktoś spojrzy na nich krytycznie, pobłażliwie, serdecznie, jakkolwiek. I pozwalają też innym być takimi, jacy są. Rzadko można natrafić na spojrzenie pełne krytyki, które przykłada taryfikator do tego, kim jestem. Jeśli już, częściej taryfikator pojawia się w przypadku uśmiechu, przesłania życzliwości czy zwrócenia uwagi na piękno. I choć ich tu wszystkich pełno, zdają się nie zwracać uwagi na siebie wzajemnie.

Zatem to co można z ego wziąć to: bądź kim jesteś, bez retuszu, bądź sobą, bądź skupiony na sobie (co wcale nie znaczy ego-istyczny, tylko bądź dla siebie). Pokaż się światu, idź pewnym krokiem. Wszystko co jest potrzebne to ty sam i akceptacja siebie. Świat dookoła to interesujący punkt widzenia. I tak naprawdę to, co ci się wydaje, że świat zewnętrzny zwraca na ciebie uwagę, nie jest prawdą. Każdy jest tu dla siebie, jest skupiony na sobie i niewiele interesują go twoje nowe buty czy fryzura. To ciebie ma to interesować. Ciebie. Zrób więc następny krok i idź dalej. Niech twoje ego działa dla ciebie i pomoże ci się pokazać, jakim jesteś. W tym momencie. Show up.


Dodaj komentarz