Uśmiech do życia

Jest taka piosenka Alexa Boye’ Smiles For Life, która mówi o tym, że życie jest do życia, aby żyć dobrze, że czas wszystko leczy i żeby nie rezygnować z dziś, z jutra i śmiać się, uśmiechać, dosłownie nosić uśmiech, być ubranym w uśmiech. Czuć się jak dziecko, śmiać się cały czas… Czerpać z życia garściami…

Lubię tę piosenkę, lubię uśmiechać się, nosić uśmiech na sobie i w sobie. I lubię być jak dziecko. Ta piosenka rezonuje ze mną, ta melodia porusza mną i w tej chwili nie potrzebuję nic więcej. Jest uśmiech, lekkość, radość dziecka.

I tak jest zawsze wtedy, gdy nie odzywają się one. One, czyli programy.

Ostatnio moje programy włączyły się. Włączyły się i nie chciały się wyłączyć. To jest tak jak z telewizorem. Włączamy i klikamy po kanałach. Serial pierwszy, drugi, serial trzeci, wiadomości, reklama, kino wieczorne, telewizja śniadaniowa, sport, rozrywka, kino akcji, sprawa dla reportera, kabarety, kabarety, jak oni śpiewają… można tak bez końca.

I tak włączały się moje programy, jeden za drugim. Gdy drugi się kończył, włączał się kolejny. I kolejny. Oczywiście nie włączały się same, pozwoliłam im na to, wręcz zatopiłam się w klikaniu pilotem. A jest w czym wybierać.

I robiło się coraz gorzej, ciężej, mózg wirował na najwyższych obrotach. Umysł nie nadążał wypluwać kolejnych wniosków, serce zamknęło się w sobie, intuicja pojechała na długie wakacje, zaufanie bujało w obłokach, a odpuszczenie – a co to takiego? Zaczęły się czasy presji, ciśnienia, pojawiły się strachy, lęki, blokady… A programy szalały… (normalnie jakby weszła nowa ramówka).

Chodzi oczywiście o programy podświadomości. Wzorce. Przekonania. Jakkolwiek nazwiemy. Każdy je ma i każdy je odgrywa. Wywołują one określone skutki, zadania i działania. Programy działają w tle. Dopóki ich sobie nie uświadomimy, dopóty nawet nie wiemy, że są. One po prostu działają, a my nie zastanawiamy się, dlaczego zachowujemy się tak, jak się zachowujemy i dlaczego nasze życie ma taki bieg, jaki ma. Albo nie ma biegu (to też program). Wszystko, co dzieje się w naszym życiu, związane jest z programami funkcjonującymi w naszej podświadomości. Są to programy „odziedziczone” po bliskich, krewnych, przodkach. I od nas zależy, czy będziemy w programach tkwić i klikać kolejne guziki na pilocie, automatycznie, mechanicznie, nieświadomie, czy spostrzeżemy program, zobaczymy, że odzywa się, gdyż prosi o transformację, wyłączenie, tym samym wprowadzenie nas na wyższy poziom świadomości, a co więcej przetransformowanie tego programu nie tylko dla siebie, a także dla całej linii rodzinnej, w której ten program był wyświetlany.

Co może być programem? Wszystko. Ból, lęk, wstyd, poczucie winy, brak własnej wartości, złość, gniew, smutek, płacz, melancholia, kontrola. Wszystko to, co nie jest dla nas prawdą, jest naszym programem. Najsilniej urzeczywistniać w życiu będzie się główny program, dominujący. Program urzeczywistnia się za naszym przyzwoleniem.

Sam moment uświadomienia sobie programu sprawia, że zaczyna on się rozpuszczać. Wszystko zaczyna znikać przez samo spostrzeżenie, program traci moc. Traci moc, gdyż nie jest naszą prawdą. Kupiliśmy dany program, wzorzec, przekonanie i idziemy z tym przez życie, bo wydaje nam się, że tak jest prawidłowo, program jest nasz, bo takie jest życie.

A tak nie jest. Życie jest do uśmiechania się. Mamy mieć uśmiech do życia. Nie program i nie wzorzec do życia.
Wraz z programami rozpuszczają się ciężary, lęki, strachy, blokady. Otwiera się przestrzeń do życia. Do nas prawdziwych, do serca, do wewnętrznego uśmiechu, do dziecka w sobie.

Nawet nie wiedziałam, jak tkwiłam po uszy we własnych programach i jak blokowały różne rzeczy (ostatnio nie szło mi nawet pisanie). I niby gdzieś tam czułam, że coś takiego jest, coś mi to robi. I zastanawiałam się, co z tym zrobić, dopiero jednak spojrzenie pewnej cudnej osoby, z perspektywy, przebudziło mnie, oczyściło i spowodowało, że zobaczyłam, iż nie muszę stać na rozdrożu, jakby zaprogramowana. Inna rzecz, że gdy nie jesteśmy gotowi, nic się nie rozpuści. Nic. A gdy się rozpuści, może zmienić się wszystko. Wszystko.

I zobaczyłam ponownie ten uśmiech… uśmiech do życia. Ten, który miałam od dawna, od dziecka, także od wewnętrznego dziecka, a który wcisnęłam między programy, zadeptałam i stłumiłam.

I choć ten tekst jest o programach i ciężarach, które nosimy na naszych barkach, o rodzinnych wzorcach (skądinąd przekazanych nam w dobrej wierze i z miłości), to zobaczenie moich programów przyniosło mi uśmiech do życia, czego i Wam z serca życzę.

Dla Was Alex Boye’:

Smile for peace, smile for joy
Smile for every girl and boy
It’s the things we love that bring us life
Breath it in and smile for life, Smile for life.

Smiles For Life, Alex Boye’

I’m singing in harmony, in the key of you and me
We only got one life to live, so live it well
They say that time will heal everything

So don’t give up on tomorrow, keep that smile
Upon your face, and wear it well, wear it well
Woah, I feel like a child,
Laughing all the while I’d walk a hundred million miles to see you smile for life

Let me see you smile let me see you smile
Let me see you smile for life (Smile for life)

Oh I keep l living for this moment wishing all my dreams come true, if you never try, you never fail
So try it well, so now I stand upon this mountain and Im talking to the wind, it says to do what
Makes me happy, and do it well, do it well woah, I feel like a child, laughing all the while I’d walk a hundred million miles to see you smile for life

Let me see you smile let me see you smile
Let me see you smile for life (Smile for life)

So now i stand on this mountain And i’m talking to the wind
My smile reflects so many things thats good about, my hopes and dreams

Let me see you smile let me see you smile
Let me see you smile for life (Smile for life)

Smile for peace, smile for joy
Smile for every girl and boy
Its the things we love that bring us life
Breath it in and smile for life, Smile for life.


Dodaj komentarz