What matters here so much?

Dałam się wciągnąć. Czuję, jak jakaś lina przeciąga mnie na inną stronę. Nie potrafię objąć tego ani rozumem ani świadomością. To jest ponad. Co jest takiego, że pewne wydarzenia sprawiają, że jedziemy zatłoczonym metrem na drugi koniec miasta lub stoimy w gigantycznym korku? Stoimy w kilometrowej kolejce do wejścia, żeby dalej zmieszać się z tysięcznym tłumem? Dopaść swoje wykupione miejsce i patrzeć w skwarze, w upale, czując jak krople potu płyną nam po plecach. I bynajmniej nie dlatego, że męczymy się, przebijając piłkę na druga stronę… Dajemy się zahipnotyzować temu lub tej, numer x y z w rankingu i siedząc na trybunach przeżywamy, co dzieje się kilkadziesiąt lub kilkaset krzesełek niżej, jakbyśmy sami tam stali… Co to jest, że wciąga tak mocno?

Takie mam refleksje, patrząc, jak daję się wciągać szaleństwu US Open w Nowym Jorku. Przecież tu jestem, lubię tenis, jak tego nie wykorzystać? Czuję, jak każda moja komórka wibruje, jakby ktoś wprawił ją w hipnotyczny ruch. Czuję, że to mój wybór, a jakby nie był moim. Czy to działanie podprogowe? Wszystkich reklam w mieście, ludzi rozmawiających o tym wydarzeniu, angażujących postów na FB…? A przecież to tak bardzo nie ma znaczenia dla mojego życia, czy na korcie Louis Armstrong jest w tej chwili 30:40 czy 15:30. Dla mnie ma znaczenie bycie w moim życiu i mój własny kort. Czym więc jest to, czemu się dałam wciągnąć i zahipnotyzować? Nie, to nie są zwyczajne emocje i widowisko sportowe. To działanie dużo silniejsze. To działanie, które sprawia, że żyjemy czymś przez 2 tygodnie i które na te dwa tygodnie chce nas wyłączyć z życia tu i teraz. Bo żyjemy nie swoim życiem.

Dałam się wciągnąć. I nie oceniam tego. Ważne, żeby mieć świadomość tego mechanizmu i nie dać mu się wyłączyć z życia. A wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej w tym życiu być.

To dotyczy każdego widowiska i wydarzenia sportowego, koncertu i wszystkich innych wydarzeń, kiedy czujesz, że żyjesz pełnią życia, ekscytujesz się, a tak naprawdę zaczynasz żyć nie swoim życiem. To moment, kiedy się odłączasz. I oczywiście to twój wybór, gdzie chcesz być.

To samo dotyczy wszystkiego, co oglądamy w tv, czy to jest sport lub ulubione seriale, tańce i big brothery. Wszystko jest tym samym mechanizmem odłączania od życia, choć wydaje się, że właśnie wtedy się do życia podłączamy. W rzeczywistości nie żyjemy swoim życiem, które i tak jest fikcją, hologramem, iluzją. Wtedy jednak żyjemy fikcją podwójnie.


Dodaj komentarz