Znowu nieobecność?

Czasem zdarzają się takie dni jak ten. Nic nie idzie. Środa udaje, że jest wtorkiem. Internet dokonuje zakupów za mnie, jakby bez mojej zgody. Niby klikam, ale nie tam, gdzie trzeba i jest już za późno. Wszystko na opak, nie te bilety, nie ten dzień, nie ta cena. Nawet błędny adres mailowy. Powtarzam sobie: Wszystko wydaje się być odwrotnością tego, czym wydaje się być. Nic nie jest odwrotnością tego, co wydaje się, że jest. I akceptuję „jest, jak jest”. Zgadzam się na wybór Internetu i gdy z uśmiechem pojawiam się, by w końcu celebrować ten dzień, okazuje się, że to nie jest ten dzień. Ten dzień jest jutro. A ja jestem tu dzisiaj.

Pani wpuszczająca musiała tłumaczyć 3 razy, że dziś jest wtorek, środa będzie jutro. Na dziś bilet mogę kupić w ticket office, z tym co mam, przyjść jutro. Nawet nie potrafię słowami określić stanu, który mi towarzyszy, gdy dociera do mnie „dziś jest wtorek, kupiłaś bilet na to, czego nie chciałaś (bo miałaś kupić na przyszły tydzień), na dodatek to czego nie chciałaś, nie jest dzisiaj tylko jutro”. Do tego wszystkiego pan w ksero policzył ksero za 28 stron zamiast za 2. Zaufałam mu i nie sprawdziłam. Dociera to do mnie w tym samym momencie, w którym dowiaduję się, gdzie jestem, a gdzie mnie nie ma. To wszystko jest jak powrót z bardzo dalekiej podróży.

Gdzie byłam? W krainie nieobecności. I w krainie przyszłości. Znowu. Jak często codziennie odwiedzamy takie krainy, nawet o tym nie wiedząc? Dopiero wydarzenia i inni ludzie, których zadaniem jest obudzenie i wybicie ze snu, pokazują, gdzie jesteśmy i co robimy.

Ta świadomość, choć obudziła mnie w przyjemnych okolicznościach, do przyjemnych nie należy… Wiem, że jest, jak jest i tak jest. Jestem, jaka jestem, a to tylko działanie, które było, jakie było. Było odwrotnością tego, co mi się wydawało, że jest.

Na dodatek jest jeszcze coś, co można nazwać perspektywą danego dnia. To, co dla mnie było wywinięciem na drugą stronę, dla innej osoby może być błahym wydarzeniem, którego nawet nie zauważy. To, co jednego obudzi, innego nawet może nie dotknąć. Każdy otrzymuje swoją kreację.

Wybrałam możliwość bycia wszystkim. Dziś takie było moje wszystko, choć nie tak sobie to wyobrażałam. To już jednak całkowicie inny temat, co sobie wyobrażamy, a co dzieje się w rzeczywistości…


Dodaj komentarz